Gorące tematy: Wybory 2020 Ryszard Opara: „AMEN” Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
746 postów 5898 komentarzy

Stowarzyszenie WPS

Rzeczpospolita - Roman Dmowski: Siła narodu leży w jego zorganizowaniu.

Kwestia antyrosyjska w polityce żydowskiego reżimu IIIRP

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Lech Wałęsa pod prąd głównego nurtu


 

 Lech Wałęsa i Mateusz Piskorski – to zdjęcie w polskich szeregach narodowych wywołało nie małą konsternację. Jednak poniższy tekst autorstwa M.Piskorskiego wszystko chyba wyjaśnia. Niestety, polityka to nie jest cnotliwa, rumieniąca się z byle powodu, panna i to, co w pierwszej chwili zaskakuje nas niezbyt pozytywnie, wcale takim być nie musi. No i w końcu politykowi więcej wolno, niż cnotliwej pannie – zwłaszcza kiedyś. – D.Kosiur 

 

 

_________________________________________

Lech Wałęsa pod prąd głównego nurtu

 

Poglądy głoszone przez pierwszego wybranego w wyborach powszechnych i bezpośrednich polskiego prezydenta na wiele spraw mogą wydawać się dość oryginalne, egzotyczne, ale też niespójne.

Do niegdysiejszego lidera „Solidarności” wszystkie należące do establishmentu opcje polityczne odnoszą się dziś z rezerwą.

PiS czyni to z wiadomych względów; m.in. ludzkiej małości i małostkowej mściwości prezesa tej partii, opluwającego dziś człowieka, dzięki któremu w polityce polskiej w ogóle on i jego brat się znaleźli. Większość parlamentarnej opozycji uważa Lecha Wałęsę za nieprzewidywalnego, a do tego – o zgrozo! – łamiącego kanony poprawności politycznej.

To polityczne wyobcowanie na krajowym podwórku daje dziś paradoksalnie Wałęsie status niezależnego, patrzącego nieco z boku obserwatora i komentatora nie stroniącego od barwnych i specyficznych sformułowań.

W ostatnich miesiącach Lech Wałęsa porusza regularnie problematykę relacji polsko-rosyjskich, robiąc to w sposób odległy od obowiązującego w polskiej polityce szablonu. Już sam ten fakt sprawia, że warto pochylić się nad jego wypowiedziami, niezależnie od tego, jak oceniamy proponowane przez niego rozwiązania.

Były prezydent nie obawia się tego robić w mediach rosyjskich, które w ostatnim okresie regularnie przeprowadzają z nim wywiady. Wydawać by się mogło, że to nic nadzwyczajnego, jednak pamiętać musimy, że każdy, kto wypowiada się dla tamtejszych stacji telewizyjnych i gazet, naraża się na niewybredne ataki tych, którzy dziś roszczą sobie w Polsce prawo do ustanawiania norm i standardów debaty publicznej.

W minionych latach doświadczył tego śp. Kornel Morawiecki, teraz kolej na Wałęsę. Tu jednak pojawia się problem związany z jego statusem. Oczywiście, środowiska PiSowskie z lubością przedstawiają go niemal jako „agenta wpływu” Moskwy. Ale już trudniej przychodzi to środowiskom liberalnym, dla których wykładnią jest „Gazeta Wyborcza”. Po pierwsze, uznawały one przez lata byłego prezydenta za ikonę, nie bez racji zresztą. Po drugie, próbowały wykorzystać go w kampaniach wyborczych obecnej opozycji w roli autorytetu, choć nie do końca im się to udało. Ze strony tych środowisk wypowiedzi Lecha Wałęsy na temat stosunków Warszawa – Moskwa z reguły zatem się przemilcza.

Niezależnie od tego, jak oceniamy dorobek Lecha Wałęsy w polskiej polityce, przyznać musimy, że jest to postać o statusie żywej legendy. Wprawdzie nie przeprowadzono na ten temat kompleksowych badań, ale zaryzykować można bez obaw twierdzenie, że niegdysiejszy przywódca „Solidarności” jest istotną częścią marki „Polska” na szczeblu globalnym, prawdopodobnie jedynym dziś powszechnie rozpoznawalnym na świecie żyjącym Polakiem.

Jego słowa, choć często nie do końca precyzyjne, mają więc swoją wagę. Ostatnie jego wypowiedzi dla rosyjskich mediów zrobiły znacznie więcej dla redukowania pojawiających się w Rosji pierwszych symptomów polonofobii niż tysiące artykułów i wywiadów z polskimi dysydentami i ekspertami.

Warto też pamiętać, że faktycznie w latach 90-tych to właśnie Lech Wałęsa wychodził z propozycjami niekonfrontacyjnego ułożenia stosunków międzynarodowych w Europie Środkowej i Wschodniej. Nie dołączył wtedy do znajdujących się dziś w PiSie entuzjastów bezwarunkowego, dogmatycznego podporządkowania polskiej polityki zagranicznej Waszyngtonowi.

Znamienne jest przeciwstawianie jego ówczesnej polityki posunięciom wynoszonego dziś przez rządzących na piedestały Jana Olszewskiego, prawdopodobnie jednego z najgorszych polskich szefów rządu sprzed czasów rządów partii Jarosława Kaczyńskiego. Niektóre z ówczesnych pomysłów Wałęsy mogły doprowadzić do całkowicie innej relacji na linii Warszawa – Moskwa, do przyjęcia modelu niekonfrontacyjnego. Szanse pogrzebane zostały wraz z forsowanym przez obie strony ówczesnego podziału postkomunistycznego wstąpieniem do NATO w 1999 roku.

Próby dyskwalifikacji obecnych wypowiedzi Lecha Wałęsy przez tych, którzy uznają go za promotora neoliberalnej transformacji (poniekąd, nie bez racji), człowieka o zapędach autorytarnych (bardzo stonowanych zresztą, w porównaniu z obecnym kierunkiem ewolucji reżimu) czy wreszcie współpracownika takich czy innych służb (dyskredytacja ad personam) wyglądają dość niezbornie i są szkolnym przykładem błędu prezentyzmu.

Wałęsa, jak zresztą i my wszyscy, nie mógł przewidzieć skutków niektórych działań i ruchów podejmowanych przez niego bez mała 30 lat temu. Podobnie, jak nie mógł przewidzieć, że wciągnięcie przez niego do krajowej polityki braci Kaczyńskich będzie miało po latach tak opłakane dla kraju skutki.

Strona rosyjska powinna poważnie zastanowić się nad zaproszeniem polskiego noblisty na obchody zakończenia II wojny światowej. Rzecz jasna, Lech Wałęsa żadnych przełomowych rozmów by tam nie przeprowadził; wszyscy zdają sobie w Moskwie sprawę, że jest jednym z czołowych przeciwników reżimu Kaczyńskiego, o czym on sam wspomina na każdym kroku. Byłby to jednak gest symboliczny, pozbawiony wymiaru bieżącego, ale istotny z punktu widzenia pokazania woli dialogu z tymi w Polsce, którzy chcą z Rosją rozmawiać o współpracy.

Pozostaje jedynie pytanie, na ile jeszcze w Moskwie komuś na takim geście wobec Polaków zależy. Coraz częściej bowiem pojawia się tam realistyczna ocena oparta na przekonaniu, że nie ma sensu rozmawiać z tymi, którzy w żadnym stopniu nie dostrzegają możliwości zrobienia wspólnych interesów.

dr Mateusz Piskorski

Myśl Polska, nr 11-12 (15-22.03.2020)
http://mysl-polska.pl

_______________________________

_______________________________

Komentarz

„Wałęsa, jak zresztą i my wszyscy, nie mógł przewidzieć skutków niektórych działań i ruchów podejmowanych przez niego bez mała 30 lat temu. Podobnie, jak nie mógł przewidzieć, że wciągnięcie przez niego do krajowej polityki braci Kaczyńskich będzie miało po latach tak opłakane dla kraju skutki.”

Z treścią powyższego akapitu zgodzić się nie mogę. Dopuszczenie syjonistycznych, zawsze antypolskich, Żydów do polskiej polityki musi rokować jak najgorzej – tego winna uczyć historia Polski oraz historia polityki. A tej wiedzy L.Wałęsa nie posiadał lub posiadać nie chciał.

D.Kosiur

KOMENTARZE

  • L Wałęsa
    Nie mógł nie wiedzieć, jaki wpływ na sytuację Polski będą mieć ludzie typu Michnik, Geremek czy Kuroń. Doskonale ich znał przecież. Tym bardziej, że w czasie swojej kariery politycznej (powiedzmy , że to lata 76-95) kontaktował się z przeróżnymi ludźmi i niejedno musiał usłyszeć. Także bezpieka, która go prowadziła, też mu chyba co nieco mówiła. Zresztą jako prezydent miał dostęp do tajnych danych(sam się chwalił, że własne akta sobie ,,sprywatyzował,,). Także twierdzenie, że czegoś nie wiedział, lub wiedzieć nie chciał nie wytrzymuje krytyki...
  • Autor
    Nie będę się wypowiadał w tej sprawie. Wałęsa jak by go teraz nie przedstawiono to i tak dla mnie zostanie frajerem, gniotem, zdrajcą
  • @goat 16:30:18
    Frajerami to bym nazwał tych, którzy Wałęsie (i nie tylko) zaufali.
    Bo sam Bolesław dobrze wyszedł na transformacji ustrojowej.
  • Jaki Wałęsa jest, to każdy widzi. Taki był również dziesiątki lat
    temu, ale nikt tego widzieć nie chciał. Oczywiście, że Wałęsa był narzędziem, z dużymi ambicjami, które to ambicje i jego status robotnika, pozwoliły na stworzenie siły, która piętnowała "socjalistyczne wypaczenia". Wałęsa jako "wyrzut sumienia" w robotniczym systemie władzy - taka miała być jego rola.

    To czego wtedy nie przewidzieli, ani ci co wykorzystywali Wałęsę, ani ci z zachodu, czy jakieś siły polskie, to fakt upadku całego systemu w Rosji i demoludach.
    Do tej roli w dzieleniu masy upadłościowej, Wałęsa się nie nadawał. Upadek polskiego systemu był poza polską kontrolą. Kto miał dużą ambicję, taką jaką mieli np. Kaczyńscy, to się dołączył do szabrowania upadłej władzy "leżącej na ulicy".
    Dzisiaj Wałęsa nie ma znaczenia większego dla nikogo, czasami ktoś sięgnie po niego i wykorzystuje w swojej własnej sprawie.
  • @Anna-PK 16:51:47
    Znowu Wałęsa, uważam że Amerykanie i Zachód wykorzystał jego do maximum. 
    Przez swoje często sprzeczne wypowiedzi, sprawiające wrażenie nie do końca spójnych. Tracił poparcie tak w Polsce jak i u swoich sympatyków na Zachodzie. 

    A żeby go już całkiem zdyskwalifikować jako człowieka to wyrachowani kaczyńscy zwłaszcza ten - jarosław mściwy - wraz ze swoimi przydupassmi opluł Wałęsę wszystkim czym tylko mógł zatrudniając całą machinę niszczycielską i propagandową. 

    Krótko mówiąc został potraktowany przez pisiorów jak / ROBOL który zrobił swoje i ROBOL który po robocie może odejść / opluty od stóp do głowy.

    PS . By było jasne. Wałęsa nigdy nie był z mojej bajki.

    Jednak uważam że nie należy niszczyć drugiego człowieka tylko dlatego że ma inne poglądy, czy nie potrafi pięknie, składnie wypowiadać się o sprawach istotnych dla kraju. Nikt nie jest idealny. --- Nobody is perfect --- !

    Jako prosty człowiek dał się wmanewrować i wykorzystać, przez cwańszych inteligentniejszych, przez tych którzy na niego już od wielu lat plują.

    Ale taka jest cena gdy bierze się udział w wielkiej polityce z pozycji kaprala,,, a windują w zawrotnym tempie kaprala na generała. 

    Uważam że należy dać mu na stare lata poprostu spokój.

    Pozdr. :)
  • @Monaco 17:49:43
    Spokój? W końcu Wałęsa cały czas się udziela i stara się, żeby było o nim głośno, czyli raczej sam nie chce spokoju. A że wszedł w ostrza potężnych szermierzy, no cóż, musiał chyba liczyć się z konsekwencjami. Zresztą w/g mnie spadł na 4 łapy, w przeciwieństwie do robotników, którzy na niego liczyli.
  • @zbig71 18:01:17
    Tak o ile chodzi o robotników to ma Pan 100% racji.

    Tylko niestety robotnicy dali się inteligencji także skrajnie wykorzystać. To na barkach robotników zostali wyniesieni kaczyńscy czy im podobni cwaniacy.

    Najwięcej rzucających na ulicach kamieniami to byli wykorzystani przez podziemie, robotnicy. Bez masowych strajków i sabotażu gospodarki żaden michnik, kaczynski, czy gieremek czy inny diabeł nic by nie osiągnęli i nie rozwalili i rozkradli Polski. ( Ludowej ).
  • @Monaco 18:13:16
    Trzeba pamiętać o czynnikach zewnętrznych, bo bez nich do niczego by nie doszło. A rozkradzenie PRL? No cóż, zachód mógł i obawiał się uprzemysłowionej Polski i za pomocą rewolucji skasował konkurencję. Udało im się w 100%.
  • Wałęsa to koniunkturalista.
    To w istocie sprzedawczyk...
    Przesiada się od jednego "Pana" do drugiego w zależności od oceny który z nich silniejszy.
    To gnida moralna...
    najpierw SB bo to się opłacało w głębokiej komunie potem mafia żydowska bo to się bardziej opłacało a teraz gdy mafia którą wspierał zaczyna tracić grunt to kokietuje nowego silnego gracza czyli Rosję.

    To moim zdaniem gnida która przyczepia się do tego kto silniejszy..
    ot taka prymitywna taktyka wiejskiego parobka.
    Taką sama taktykę prowadzą prymitywne plemiona arabskie...zdradzają słabszych by przyłączyć się do silniejszych.

    Dla mnie to absolutne zero moralne, polityczne, intelektualne...
  • @Oscar 06:48:15
    Wałęsie mnożą się koncepcje w głowie jak króliki. Z tym, że ogląda się na aktualnych wygranych.

OSTATNIE POSTY

więcej

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930