Gorące tematy: COVID-NEWS Antypartia Ruch Oporu 2020 Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
880 postów 9157 komentarzy

Stowarzyszenie WPS

Rzeczpospolita - Roman Dmowski: Siła narodu leży w jego zorganizowaniu.

Koń (trojański) jaki jest, każdy widzi?

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Jeszcze o instytucji Kościoła w Polsce – głos ma katolik, Krzysztof Zagozda


Jeszcze o instytucji Kościoła w Polsce – głos ma katolik, Krzysztof Zagozda

______________________

Dla Kościoła socjalizm, który przechodził na pozycje narodowe (dopiero od 1956r., po odsunięciu Żydostwa od władzy) i tworzył państwo świeckie, był nie do przyjęcia. Pozbawiał go całkowicie władzy politycznej i ograniczał materialnie, a mówiąc wprost ograniczał pasożytnictwo Kościoła. Odebrano Kościołowi część ziemskich majątków, zmniejszono państwowe dotacje. Jeśli uwzględnić antypolską działalność Kościoła i ekonomiczne pasożytnictwo, utrzymywanie tej instytucji przez polskie społeczeństwo wydaje się szkodliwym i niczym nieuzasadnionym politycznym absurdem.

Przeczuwająca utratę władzy Żydo-bolszewia staje się w 1954r. inicjatorem powołania ATK w Warszawie (przewodziła tej inicjatywie zbrodniarka L.Brystiger, która ponoć nawróciła się w Laskach, tak miłych sercu S.Wyszyńskiego -?) – zaczyn wspólnego frontu walki antypolskich Żydów i antypolskiego Kościoła przeciw PRL – przeciw Polsce i Polakom.

A zatem socjalizm narodowy oraz świeckość państwa PRL były wrogiem śmiertelnym Kościoła, który właśnie po 1956r. zdobył naturalnego sojusznika w walce z PRL-em. Tym sojusznikiem stali się Żydzi – niedawna Żydo-bolszewia -, którzy w 1956r. utracili w Polsce władzę – niestety nie całą, dlatego ostatecznie Polska i Polacy przegrali w 1990r., a w miejsce PRL pojawiła się IIIŻydo-RP/Polin – żydowski reżim sterowany z Waszyngtonu, Londynu i Tel Avivu. Oczywiście żydo-katolicki Kościół znalazł się wśród czerpiących profity zwycięzców.

Dariusz Kosiur

__________________________

Koń (trojański) jaki jest, każdy widzi?

26.10.2013

Któż znałby Hektora, gdyby Troja była szczęśliwa?

bp Stanisław Kostka Łukomski

Październik to miesiąc, w którym zawsze silnie nurtują mnie pytania dotyczące zmian, jakie zaszły w łonie Kościoła katolickiego w Polsce po roku 1945. Dlaczego właśnie w październiku? Bo w karty tego miesiąca na stałe wpisała się na wskroś tajemnicza śmierć polskiego biskupa, śmierć, która do dziś waży na losach Polski i Kościoła, śmierć, o którą nikt się głośno nie upomina. 26 października 1948 r. ceremoniom pogrzebowym Prymasa Augusta Hlonda przewodniczył – powszechnie uznawany za jego następcę – biskup łomżyński Stanisław Kostka Łukomski, sekretarz Episkopatu Polski. Nikt wówczas nie podejrzewał, że dwa dni później umrze on w tym samym szpitalnym łóżku co dotychczasowy zwierzchnik polskiego Kościoła! Zaskakujące, nieprawdaż?

Ale po kolei. Nazajutrz po pogrzebie Prymasa Hlonda z Warszawy w kierunku Łomży wyruszył samochód, którym podróżowali: bp Stanisław Kostka Łukomski, ks. kanonik Henryk Kulbat oraz Aleksander Sokołowski – kierowca biskupa. Z nie do końca ustalonych przyczyn (nieoficjalna wersja mówi o podpiłowanej kierownicy) pojazd uderzył w drzewo rosnące tuż przy krawędzi szosy. Poszkodowanych opatrzono w szpitalu w Ostrowi Mazowieckiej. Biskupa Łukomskiego odwieziono zaraz potem karetką do szpitala sióstr Elżbietanek w Warszawie (stukilometrowa podróż trwała aż cztery godziny!). Następnego dnia stan chorego nagle pogorszył się i biskup zmarł. Co ciekawe, kierowca biskupiego samochodu wkrótce zatrudnił się w strukturze Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego zajmującej się inwigilacją duchowieństwa. Zastanawia też fakt, że ks. Henryk Kulbat jakby „zapomniał” o całym zdarzeniu i nigdy publicznie nie wypowiedział się na jego temat, ani nie podniósł żądania wyjaśnienia wszystkich okoliczności śmierci biskupa! Co więcej – nie uczynił tego żaden inny oficjalny przedstawiciel Kościoła katolickiego, nawet po upadku tzw. komuny! (Nie inaczej przedstawia się sprawa zamordowanych w latach 1980-91. stu kilkunastu księży na czele z ks.J.Popiełuszko. – D.Kosiur)

Kim był biskup Stanisław Kostka Łukomski i komu mogło ewentualnie zależeć na jego śmierci? Jako zwolennik narodowej demokracji, a także przyjaciel Romana Dmowskiego i gen. Józefa Hallera, nigdy nie uznał porządku, jaki zapanował w Polsce po zamachu majowym 1926 r., a podczas obu okupacji i po zakończeniu II wojny światowej wspierał konspiracyjne ugrupowania ruchu narodowego. (W 1947r.Federacja Organizacji Narodowo-Katolickich „Unia” wyrażała zadowolenie, że II w.św. zlikwidowała polski ruch narodowy i polskich nacjonalistów – Kościół nie będzie nigdy wspierał nacjonalizmu. – D.Kosiur.) Polityczne sympatie i ortodoksyjna bezkompromisowość powodowały, że wciąż rosły szeregi jego wrogów. Było to szerokie spektrum: począwszy od przedwojennych wolnomyślicieli, socjalistów, lóż masońskich, piłsudczykowskiej sanacji, aż po utrwalaczy tzw. władzy ludowej. Ci ostatni przygotowywali biskupowi pokazowy proces sądowy, jednak jakość zebranych przeciw niemu „dowodów” była tak licha, że rozśmieszyła nawet stalinowskich prokuratorów. Czy to wówczas w białostockim Urzędzie Bezpieczeństwa podjęto decyzję fizycznego pozbycia się ks. Łukomskiego? A może rozkaz przyszedł z Warszawy? Brak jakiegokolwiek zainteresowania sprawą ze strony Instytutu Pamięci Narodowej uniemożliwia dziś uzyskanie odpowiedzi na te pytania.

Kłamstwem byłoby twierdzenie, że poglądy i postawa biskupa łomżyńskiego nie rodziły opozycji w samym Kościele. Wręcz przeciwnie. Posługując się modnym do niedawna dualizmem można by powiedzieć, że ks. Stanisław Łukomski reprezentował „narrację Niepokalanowa”, z którą konkurowała (dziś okazuje się, że czyniła to nadzwyczaj skutecznie) „narracja Lasek”. Tę pierwszą powszechnie określa się mianem Kościoła integrystycznego, a drugą – otwartego (jak założona przez Żydów antypolska, szowinistyczna i syjonistyczna Otwarta Rzeczpospolita – D.Kosiur). Było też coś dodatkowego, coś, co dodawało pikanterii stosunkom biskupa łomżyńskiego ze środowiskami „Kościoła otwartego”: przed- i powojenne bezpodstawne zarzucanie mu antysemityzmuTwórcy i współpracownicy ośrodka w Laskach to w dużej mierze prozelici (jak np. Zofia Landy, krewna bp. Bronisława Dembowskiego – kapelana Lasek, uczestnika spisku w Magdalence), stąd resentymenty o charakterze narodowościowym i ekumenicznym miały wymiar szczególny. 

 Mało kto wie, że to właśnie w kościele w Laskach odbyło się pierwsze w Polsce (10 stycznia 1962 r., a więc jeszcze przed obradami Soboru Watykańskiego II) nabożeństwo ekumeniczne zorganizowane przez ks. Bronisława Dembowskiego!

Równo rok temu nad tragiczną śmiercią bp. Łukomskiego pochylili się dziennikarze tygodnika Uważam Rze, którzy wskazując na ubecką rękę sprawczą skwapliwie podważyli tezę o możliwości objęcia przez niego urzędu prymasowskiego. Argumenty podnieśli dwa. Po pierwsze wytknęli mu zbyt zaawansowany wiek, choć wcale nie byłby on najstarszym dwudziestowiecznym prymasem-elektem (nota bene Jorge Mario Bergoglio objął tron papieski w 77 roku życia). Drugi argument był innej natury, choć równie schopenhauerowski: Dziś wiemy, że przed śmiercią wskazał on (Prymas Hlond) na swojego następcę młodego biskupa Stefana Wyszyńskiego z Lublina. A co wiemy tak naprawdę? Niewiele. Oficjalna – a zarazem nieweryfikowalna – wersja mówi o tym, że tę zaskakującą wolę Kardynał August Hlond przekazał na łożu śmierci swojemu sekretarzowi, ks. Antoniemu Baraniakowi. Nie było żadnych innych świadków tego – niezwykle ważnego przecież – zdarzenia, choć choremu prymasowi posługiwała spora grupa księży i zakonnic. Pius XII (Wyjątkowo nieprzychylny Polsce, kwestionował polską granicę na Odrze i Nysie Łużyckiej – Kościół uznał tę granicę dopiero w 1972r. -, wzywał do rewizji postanowień poczdamskich. – D.Kosiur) nie podważył przedstawionej mu wersji wydarzeń i godnością arcybiskupa gnieźnieńskiego obdarzył wychowanka Lasek – ks. bp. Stefana Wyszyńskiego.

Ks. bp Antoni Baraniak to postać ciekawa choćby z tego względu, że jest jednym z tych hierarchów Kościoła, którzy pośmiertnie cieszą się niesłabnącą estymą środowisk lewicowych z Gazetą Wyborczą na czele. Przez wielu nazywany był szarą eminencją Episkopatu, a przeze mnie – Józefem Retingerem w sutannie, gdyż zewnętrznie i z racji charakteru swojej służby jako żywo przypominał sekretarza gen. Władysława Sikorskiego. Karierę rozpoczął bardzo szybko, bo już w wieku 29 lat został osobistym sekretarzem prymasa Augusta Hlonda, a później – w wyżej naszkicowanych okolicznościach – nowego prymasa, kardynała Stefana Wyszyńskiego. Wielu wskazywało go też jako najbliższego przyjaciela ks. bp. Karola Wojtyły. Za zgodą władz komunistycznych wszyscy trzej ( ks. ks. Wyszyński, Wojtyła i Baraniak) czynnie uczestniczyli w sesjach Soboru Watykańskiego II, a ks. Baraniak wpisał się w soborowe annały jako promotor ONZ-owskiej koncepcji zmiany kalendarza na 13-miesięczny.

 

Nie wiem, jak potoczyłyby się losy Kościoła katolickiego w Polsce, gdyby nie zagadkowa śmierć bp. Stanisława Kostki Łukomskiego. Nie wiem, czy jego hipotetyczne prymasostwo mogłoby ocalić Kościół w Polsce w taki sposób, w jaki on sam ocalił przed zniszczeniem zaminowaną już przez Niemców łomżyńską katedrę. Nie wiem także, czy ewentualni kontynuatorzy jego  misji wykazaliby tyle samo niezłomności i hartu ducha. Wiem jedno: wokół tej postaci od sześćdziesięciu pięciu lat panuje dziwna zmowa milczenia, a publiczne artykułowanie narzucających się pytań dotyczących okoliczności jej śmierci nie przysporzą mi sympatii w kręgach Kościoła posoborowego.

Autor: Krzysztof Zagozda

za: https://konserwatyzm.pl/kon-trojanski-jaki-jest-kazdy-widzi/

____________________________________

wytłuszczenia w tekście: D.Kosiur

KOMENTARZE

  • @
    https://m.youtube.com/watch?v=caTodjoE2b0


    https://m.youtube.com/watch?v=tRX-KEXBvYY


    .
  • 21 czerwca 1990 r. Senat KUL jednogłośnie zatwierdził
    uchwałę Rady Wydziału Nauk Społecznych o nadaniu doktoratu honoris causa byłemu doradcy Prezydenta USA prof. Zbigniewowi Brzezińskiemu „za wkład w rozwój nauki oraz za zasługi dla narodu i kultury chrześcijańskiej w Polsce i na świecie”.

    https://www.kul.pl/doktor-honoris-causa-kul-zbigniew-brzezinski,art_11697.html

    Jako doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego USA, Brzeziński działał m.in. na rzecz wsparcia opozycji antykomunistycznej, w tym „Solidarności” w Polsce i mudżahedinów w Afganistanie.
  • W 1956r. S.Wyszyński odnawia Śluby Narodu Polskiego – w jakiej intencji?
    W sytuacji, gdy prawie cały kraj został opanowany przez wojska szwedzkie i rosyjskie, król Jan II Kazimierz Waza (w latach 1646-48 kardynał Kościoła) złożył we Lwowie w 1656r. tzw. Śluby lwowskie. Obiecał, że poprawi sytuację szlachty, chłopów i mieszczan, kiedy tylko kraj zostanie uwolniony spod okupacji. Jednak Polska musi być nadal poddaną Rzymu, czyli żydo-katolickiego Kościoła, co symbolizuje oddanie Rzeczpospolitej pod opiekę Matki Bożej, którą w Ślubach lwowskich Jan II Kazimierz Waza nazwał Królową Korony Polskiej.

    A więc sytuacja materialna szlachty, chłopstwa, mieszczaństwa, czyli całego polskiego społeczeństwa była zła – za sprawą Kościoła (I RP w interesie Kościoła próbowała narzucić Rosji i Szwecji żydo-katolicyzm) i Żydów trwał gospodarczy upadek Polski.
    Kwestię żydowską wyjaśnił prof. Jan Rutkowski:

    „W XVII w. życie gospodarcze w Polsce znajdowało się całkowicie w rękach Żydów.” – „Zarys gospodarczych dziejów Polski” 1923r. s.221

    26 sierpnia 1956, a więc po pamiętnym czerwcu 1956, gdy Żydostwo (Żydo-bolszewia) utraciło w PRL władzę, na Jasnej Górze kard. S.Wyszyński składa Śluby Narodu Polskiego – odnawia oddanie Polski w opiekę Matce Bożej, Królowej Polski. – Przed kim miałaby Polskę chronić, czyżby przed Polakami -?
  • Prymasa Wyszyńskiego katolickie umiłowanie prawdy i rozumu
    https://swiatowid.neon24.pl/post/153328,prymasa-wyszynskiego-katolickie-umilowanie-prawdy-i-rozumu

OSTATNIE POSTY

więcej

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031